piątek, 29 sierpnia 2014

Nigdy nie mów nigdy.

Do pewnych wydarzeń nigdy nie dopuścisz. Są niezgodne z Twoim światopoglądem, dalekie od wizji wykreowanej przez otoczenie, sprzeczne z planem, jaki od dawna sobie założyłeś. Choćby łamali Cię kołem, Ty się nie dasz. Bo istnieją zakorzenione w Twej głowie przekonania, których zmienić nie sposób. Niejeden człowiek może pozazdrościć Ci takiej pewności i wiary we własną samokontrolę.
Brzdęk. Ktoś rzucił kamieniem w nieskazitelną dotąd szybę. Ryska wydaje się niewielka. Pewnie wielu mało spostrzegawczych przechodniów nie dostrzeże skazy. Jednak dla Ciebie jest ona katastrofą wobec której nie umiesz przejść obojętnie. Twoja starannie chroniona szklana tafla już nigdy nie będzie taka sama.
Wydawało Ci się to niemożliwe. Sądziłeś, że skoro coś sobie założyłeś, to plan na pewno zostanie zrealizowany. Inna opcja była nie do przyjęcia. Ślepo wierzyłeś w swoją siłę i nie przyjmowałeś do wiadomości, że ona mogłaby Cię zawieść.
Zapomniałeś o jednym ważnym czynniku. Tak zwanym pierwiastku ludzkim. Pozornie mało ważnym, a często decydującym. Możesz wiele planować i tworzyć wyidealizowane wizje rzeczywistości. Tyle, że wtedy zjawia się inny człowiek, który często zderza Cię
z prawdziwym życiem. I jeśli Twoja silna wola nie ma tak wielkiej mocy, jak mogłoby się wydawać, ulegniesz. Dasz się skusić, a odwrotu nie będzie. Choćbyś nie wiem jak długo wpatrywał się w szklaną powierzchnię, ona już nigdy nie będzie gładka.
I możesz tak siedzieć i siedzieć, patrzeć i patrzeć i coraz bardziej się dołować. Ale jest jeszcze inna droga, niełatwa, ale bardziej produktywna. Zamiast zatrzymywać wzrok na czymś, na co nie masz już wpływu, możesz spróbować polerować szkło, by stawało się coraz bardziej czyste. Rysa nie zniknie, ale zawsze może stać się mniej widoczna. Widoczna po to, by przypominać. Że słowa 'nigdy' lepiej pozbyć się ze swojego słownika. 

czwartek, 24 lipca 2014

Ranek nieraz przynosi radę, a noc często odmienia myśli.

Nieprzespana noc. Coś, czego chyba doświadczył każdy śmiertelnik. Zdarza się z różnych powodów. Czasem dziecku rośnie pierwszy ząbek i musi to głośno wyartykułować. Innym razem impreza była tak dobra, że sen poszedł w odstawkę. Niekiedy zdarzają się noce tak jasne z powodu pełni, że lepiej jest zatopić się w marzeniach niż zasłaniać nerwowo okna. Ale przychodzą też problemy, które najzwyczajniej w świecie spędzają sen z powiek.
I wtedy nie pomoże najcieplejsza na świecie kołdra, najwygodniejsze łóżko a nawet ktoś ukochany przy boku. To czas, gdy nikt i nic nie powinno Ci przeszkadzać w snuciu refleksji nad zakrętem, który, może nieoczekiwanie, zjawił się na Twej drodze.
Nie martw się, że następnego dnia będziesz nie do życia, a Twoja twarz pokaże jak bardzo jesteś zmęczony. Nie zastanawiaj się jak będziesz funkcjonować w kolejnym dniu, pełnym zwrotów akcji. Daj sobie przestrzeń, by zastanowić się nad czymś, co tak bardzo zaprząta Ci głowę.
Dlatego, że kiedy z ciężkimi powiekami zwleczesz się z łóżka, może okazać się, że wstałeś
z lekkim sercem. Że czas poświęcony na myślenie nie był czasem zmarnowanym. Zmieniło się Twoje nastawienie, a coś, co wydawało się przeszkodą nie do przeskoczenia, stało się jedynie mało znaczącą błahostką. Wreszcie dałeś szansę na zatrzymanie się komuś, kto naprawdę na nią zasługuje. A tą osobą jesteś Ty sam!

piątek, 11 lipca 2014

Oczywiste jest, że oczywistości istnieją.

Dlaczego? To chyba najczęściej zadawane przez Ciebie pytanie. Dlaczego mam wstać z łóżka, choć tak bardzo mi się nie chce? Dlaczego mam stosować się do przepisów, skoro inni tego nie robią? Dlaczego mam w mroźny dzień zakładać czapkę, która niszczy długo przygotowywaną fryzurę?
Niepostrzeżenie zaczynasz skupiać się właśnie na tych pytaniach. Nie interesują Cię odpowiedzi, nie próbujesz dojść do sedna sprawy. Zostajesz na pierwszym etapie: wzbudzeniu wątpliwości. Coraz bardziej wątpisz czy to co robisz ma sens, czy przypadkiem nie należałoby czegoś zmienić, by znaków zapytania pojawiało się tylko mniej.
A jednak warto zadać sobie jeszcze jedno, kluczowe pytanie. Jakie jest źródło tych wszystkich wcześniejszych wątpliwości? Co takiego się dzieje, że w głowie pojawia się więcej i więcej niewyjaśnionych kwestii? W ciszy swojego serca siadasz i zaczynasz się zastanawiać...
Aż wreszcie dociera do Ciebie, że zastanawiasz się nad czymś niewymagającym zastanowienia! Tracisz czas na analizowanie sytuacji, które same w sobie są tak oczywiste, że rozkład na czynniki pierwsze jest w ich przypadku bezcelowy. Lepiej zostawić siły na prawdziwe życiowe dylematy.
Tak, pewne oczywistości po prostu były, są i będą, a  nad ich istnieniem się nie dyskutuje. To tak jakbyś nagle zaczął się dziwić, że po wiośnie pora na lato, a woda zawsze wrze w 100 stopniach. Pani w pierwszej klasie przekazała Ci wiele takich jednoznaczności, a Ty jakoś, mimo upływu lat, nie chcesz z nimi polemizować. Dlaczego nie przyjąć za pewnik także innych, może mniej przyrodniczych, kwestii?
Tak, masz prawo uznać za oczywiste, że dążysz do szczęścia. Nie marnuj cennego czasu na zastawianie się czy to prawda, a skup się na szukaniu czym to Twoje szczęście być może. Gdzie się skrywa i czeka na Twe przybycie? Im szybciej wyruszysz na jego spotkanie, z głową wolną od rozważań na tematy ich niepotrzebujące, tym szybciej staniesz ze szczęściem twarzą w twarz. I wykrzyczysz: Pewne rzeczy są oczywistością. I już!



środa, 25 czerwca 2014

Tak to już by­wa, że kiedy człowiek ucieka przed swoim strachem, może się prze­konać, że zdąża je­dynie skrótem na je­go spotkanie.

Strach. Jeden z najlepiej znanych człowiekowi stanów. Właściwie boisz się od początku swojego istnienia. Najpierw nie chcesz puścić mamusinej ręki, ze strachu przed upadkiem na nierównej drodze. Gdy dorastasz przepełnia Cię lęk przed życiowymi wyborami, które niosą za sobą wiele, często niezbyt miłych, konsekwencji. A kiedy czujesz, że lat Ci przybywa, wtedy niepostrzeżenie zaczynasz obawiać się jakie będzie to przysłowiowe "potem".
W sumie to chyba już trochę do tego przywykłeś. Że zawsze kogoś lub czegoś się bałeś.
Że tak naprawdę nigdy nie byłeś w tej komfortowej sytuacji braku jakiegokolwiek zagrożenia. Na pewno takiego stanu nie da się polubić, ale uczynić znośnym, chyba tak.
Skoro strach tak często Ci towarzyszy, przyjmujesz wobec niego jakieś postawy. Jedną z nich jest bezwarunkowa akceptacja. Stwierdzasz, że nic nie da się zrobić, że sytuacja jest beznadziejna i żadne działanie nie zmniejszy obawy ogarniającej Twoje serce. Dlatego, niejednokrotnie, tak wiele Cię omija. Nie dlatego, że jest to nieosiągalne, ale przez to, że Ty i Twój strach czynicie to niemożliwym do spełnienia.
Jednak czasem zachowujesz się jeszcze inaczej. W głowie zapala Ci się lampka, że coś jest bardzo trudne, ale nie niemożliwe. Że będzie wiele kosztowało, ale może przynieść niewspółmierne zyski. Zaczynasz intensywnie myśleć, aż sen spędza Ci z powiek.
Aż wreszcie podejmujesz decyzję. Jeśli ucieczkę można nazwać decyzją.
Postanawiasz uciekać, tłumacząc sobie, że tak bardzo się boisz. Tego, co może się wydarzyć, ewentualnych rozczarowań i bólu. A przecież, jeśli odsuniesz od siebie trudność, to ona zniknie, czyż nie? W końcu tak szybko biegasz, nie dasz się dogonić. Jeśli bardzo się postarasz, to wielka obawa niedługo zostanie daleko w tyle.
Ale nie przewidziałeś jednego: Twój strach może być od Ciebie szybszy. Wydawało się to niemożliwe, a jednak. Im bardziej chciałeś się od niego oddalić, tym szybciej biegłeś na jego spotkanie. Każdy krok niepostrzeżenie przybliżał Cię do konfrontacji. A kiedy wreszcie doszło do spotkania, okazało się, że nie należało się bać.
 Bo miłość usuwa lęk.

niedziela, 15 czerwca 2014

Na szczęście trzeba sobie zasłużyć.

Jest to historia o dwóch żabach, które wpadły do słoja pełnego mleka.
Próbują z niego wyskoczyć, ale brakuje im podparcia, a ścianki słoja są zbyt gładkie.
Zniechęcona tymi bezskutecznymi próbami jedna z żab daje za wygraną,
idzie na dno i topi się.
Druga próbuje dalej, stale machając nogami w białym płynie.
Rano siedzi już na grudce masła...

Dlatego, im bardziej mieszasz rzeczywistość, tym szybciej ją skonkretyzujesz i staniesz mocniej na dwóch nogach. Ale by się udało, musisz bezustannie próbować. Świat, w którym żyjesz, jest piękny: może dać Ci jedynie to, czego chcesz. Może nie zawsze otrzymasz to, czego tak bardzo pragnąłeś, ale jedno jest pewne: to co masz, jest tym, czego chciałeś.
Bo jeśli życie składa się z wyborów, to  jest ono takie, jakim chcesz je mieć.
A co ciekawe, często tego nie doceniasz. Wolisz zazdrościć innym, nie widząc szans, jakie masz przed sobą. Ile razy czułeś, że nie realizujesz założeń, choć tak naprawdę nic nie stało na przeszkodzie? Jedynym ograniczeniem było dostrzeżenie, że każde życie ma swoje ograniczenia i swoje nagrody. Warto uznać te pierwsze, a czerpać radość z drugich. 
Twoja rzeczywistość jest taka, jaką sobie wymarzyłeś, bardziej lub mniej świadomie. Zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym świetle. Możesz zacząć się buntować, że przecież nigdy nie chciałeś być nieszczęśliwym. A może spróbuj z odrobiną dystansu ocenić czy Twój nienajlepszy okres w życiu nie został przez Ciebie wywołany, czy sam się o niego nie prosiłeś. Czy przypadkiem zbyt wcześnie się nie poddałeś, widząc, że słój jest gładki, a Ty tak słaby. 
Utonięcie to też jakaś decyzja. Warto jednak zastanowić się czy nie lepiej pozostać przy życiu, zaakceptować, że istnieje się po to, by stale się uczyć. Nie ma ludzi dobrych, ani złych, ani wygrywających, ani przegranych. Są tylko istoty w różnym stopniu rozwoju. Jedne już wiedzą jak powstaje masło, a innym trzeba to dopiero pokazać.








czwartek, 29 maja 2014

Porażka daje nam lekcje o nas samych.

Przegrałeś. Możesz zapytać wielu, ale usłyszysz tę samą odpowiedź. Nikt nie ma wątpliwości, że poległeś. Może za mało się starałeś? Może robiłeś coś bez przekonania?
A może byłeś w nieodpowiednim miejscu wśród niepasujących do Ciebie ludzi? Powodów może być wiele. Ważny jest rezultat- klęska.
Tak, wynik końcowy jest ważny. Ale o krok dalej czeka na Ciebie pytanie: Co zrobisz dalej? Przecież życie nie stanie w miejscu i nikt nie będzie rozczulał się nad Twoim jakże ciężkim losem. Czekają na Ciebie kolejne dni i kolejne działania.
Dlatego masz do wyboru trzy drogi. Pierwsza jest chyba najwygodniejsza. Przecież można po prostu udawać, że nic się nie stało. To już przeszłość, po co do niej wracać, co teraz da zastanawianie się i dogłębna analiza sytuacji? Lepiej starannie ukrywać porażkę, z nadzieją, że nikt nigdy o niej nie wspomni. Nie można odmówić tej ścieżce zalet. Bezpieczna, wręcz asekurancka. Chroni przed emocjami, niepotrzebnym stresem i myśleniem. Tak naprawdę nic nie zmienia.
Druga droga już nie ma tak gładkiej nawierzchni jak jej poprzedniczka. W niej niestety czas odcisnął swe piętno. Czas, a przede wszystkim emocje. Jeśli się nią udasz, dojdziesz do wniosku, że jesteś nieudacznikiem. Przegrałeś, bo na pewno do niczego się nie nadajesz. Niepotrzebnie ktoś Ci zaufał, powierzył zadanie, które Cię przerosło. Idąc dalej i dalej, stwierdzisz, że najlepiej jest się poddać. Nie warto próbować ponownie, starać się jeszcze zwyciężyć. Ta ścieżka nie zakłada wygranej, to równia pochyła w dół.
Ale jest jeszcze trzecia opcja. Droga najbardziej pokręcona ze wszystkich dostępnych, pełna wybojów i nieoznakowanych radarów. Wymagająca wielu wysiłków, nadrabiania kilometrów i ogromu nerwów. Wydawać by się mogło- najgorsza. A jednak, paradoksalnie, najkorzystniejsza ze wszystkich dostępnych ścieżek. Fakt, do łatwych nie należy. Można porysować karoserię, wybić szybę czy złapać gumę. Nikt nie da gwarancji szczęśliwego dotarcia do celu. A mimo to warto zaryzykować.
Bo kiedy wybierzesz tę najbardziej wymagającą z dróg, może czekać Cię bardzo miła niespodzianka. Jadąc coraz dalej i dalej, wreszcie na horyzoncie dostrzeżesz tablicę, a na niej słowa, które wszystko wynagrodzą: Porażka daje możliwość rozpoczęcia na nowo w sposób lepiej przemyślany.

czwartek, 15 maja 2014

Do­piero w sa­mot­ności człowiek jest nap­rawdę sobą.

Świat natury jest naprawdę czymś niezwykłym. Na przykład takie pingwiny. Żyją one
w stadzie, a kiedy wykluje się maleństwo, zachowują się naprawdę dziwnie. Bedzietne zwierzęta otaczają pisklę, wręcz atakują je, chcąc zdobyć dla siebie. W trakcie przypływu tej szaleńczej miłości małe odnoszą rany, uciekają, chowają się pod lodem, a nawet umierają. Uczucie rodzicielskiej troski przeradza się w żądzę posiadania i brak zrozumienia dla drugiej istoty.
A czy Ty nie byłeś choć raz takim malutkim pingwinkiem, który dopiero co przyszedł na świat? Który jest bezbronny i słaby, a zamiast opieki dostaje grono męczących opiekunów. Doradców, dla których nie do pojęcia jest fakt, że może jedyne czego naprawdę pragniesz to samotność. Bycie tylko z samym sobą, kontemplowanie cierpienia, budowanie wokół siebie pewnej tajemnicy. Przecież dopiero będąc bez ludzi nie musisz nikogo udawać, nie potrzebujesz skrywać negatywnych emocji, nie powstrzymujesz łez. 
Ktoś może powiedzieć, że powinieneś się cieszyć. Masz wokół siebie gromadkę, która pociesza, przytula, klepie po ramieniu i wciąż powtarza, że jutro będzie lepiej. Tak, to prawda. Tylko stara mądrość ludowa głosi, że nawet kota można zagłaskać na śmierć.
Dlatego desperacko prosisz o chwilę tylko dla siebie. Czas na przemyślenia, refleksje, analizy. A może przede wszystkim na to, by wreszcie stwierdzić co tak naprawdę tkwi
w Twoim sercu. I kiedy zdasz sobie z tego sprawę, wtedy łatwiej będzie Ci rozmawiać
z ludźmi.
Rozmawiać, śmiać się, mieć dystans do minionych wydarzeń. Nie krzywić się na dźwięk niektórych imion, nie płakać na widok pewnych zdjęć. Przepracować w ciszy i spokoju obecną sytuację, cieszyć się z niej i uśmiechać się, nawet do tych, wydawałoby się, naprzykrzających się pingwinów. W rzeczywistości nie stoją one nad Tobą, by Cię męczyć. Są dlatego, że im na Tobie zależy.